Zakupiłam im L&My w kiosku obok, wzięłam dwie rolki ISO3200, kupiłam butelkę żołądkowej i ...
zdięcia z wieczoru poniżej.
Projekt początkowo realizowany na zajęcia z reportażu, jako reportaż obyczajowy o dzielnicy w której mieszkam, z czasem przerodził się, rozszerzył i pochłonął mnie całkowicie. Powiśle coraz bardziej modne wśród warszawiaków, wyrosłe na kombinatorach w oprychówkach czatujących w bramach, obecnie wyznacza trendy w dynamicznie rozwijającym się mieście. Pełne kontrastów, pomiędzy tymi co tu mieszkają a tymi co chcą tu bywać.
Od lutego fotografuję je regularnie, coraz bardziej zagłębiając się w koloryt miejsca, które wydawałoby się w ciągu siedmiu lat poznałam dość dobrze. Początkowo zdjęcia, z czasem zaczeły obrastać w zasłyszane historie, sytuacje, muzykę i książki.
Wszystkie zdjęcia zrobione są techniką analogową. Następnie wywołane, zeskanowane i poddane obróbce cyfrowej.
Mam nadzieję iż projekt: POWIŚLE PORTRET WŁASNY pochłonie Was tak, jak i mnie pochłonął...
Zapraszam